odprawa-z-dzieckiem-na-lotnisku
Czas z dzieckiem,  Podróże z dzieckiem

Odprawa z dzieckiem na lotnisku

Lot samolotem to zawsze trochę stresu związanego z przepisami i kontrolami, które trzeba przejść. Zwłaszcza jeśli podróżujemy z małym dzieckiem, które nie wytrzyma bez mleka czy innego jedzenia te kilka godzin na lotnisku i w samolocie. Na szczęście dzieci dotyczą trochę inne przepisy i dzięki temu możemy zabrać to co potrzebne. W poście opisałam jak przejść odprawy i jakie płyny i jedzenie dziecko może zabrać do samolotu.

4 loty, 3 kraje, 3 lotniska, 3 linie lotnicze, dziecko 13 miesięcy, lato 2019, 10h w samolotach, niezliczona ilość godzin na lotniskach

1. Przy odprawie bagażowej możecie nadać wózek, ale nie musicie. Wózek nie musi być specjalny “do samolotu”, może to być każdy – jedno lub dwuczęściowy. Dostajecie specjalną naklejkę/naklejki i zostawiacie go przy samym wejściu do samolotu. Obsługa go zapakuje do luku. Po lądowaniu odbierzecie go na specjalnej taśmie dla bagaży wielkogabarytowych, przeważnie niedaleko taśmy z waszymi bagażami.


2. Odprawa bezpieczeństwa – to dla mnie zawsze najbardziej stresujące miejsce. Nie ze względu na to, że coś przemycamy, ale sytuacja tam jest zawsze napięta, wszystko idzie szybko, nie ma miejsca na chaos. Dlatego najlepiej już przed ustalić kto odpowiada za co. My robiliśmy tak, że Alan najpierw wykładał swoje rzeczy, wtedy ja pilnowałam Inez. Następnie umieszczał wózek na taśmie i przechodził z Inez pierwszy. Ja wtedy wykładałam rzeczy małej, a za nimi swoje. Przy rzeczach Inez, gdzie było jedzenie i płyny zawsze musiałam rozmawiać ze służbą celną, że “to dla dziecka”. Inez przez ten czas unieszkodliwiona czekała w wózku pod opieką taty. Dobra organizacja to połowa sukcesu i spokój, który jest bardzo przydatny w takich sytuacjach.


3. Jeśli chodzi o jedzenie, które może mieć dziecko to są to płyny powyżej 100ml – ja miałam wodę w jej butelkach, która szła na testy, a oddzielnie herbatkę granulowaną i mm w nieoryginalnej puszce, którymi totalnie się nikt nie interesował. Przekąski typu ciasteczka czy kanapki (tak, możecie mieć własne kanapki) również nie były problemem, żadnych testów. Musy i soczek w kartonie – tu traktowane jako ciecz, poszły na testy (wsadzają do maszyny). Ilość – my mieliśmy sporo, nikt nie pytał po co tyle.
Zawsze miałam też gotową herbatkę w butelce, którą Inez piła, ale na jednej z czterech odpraw coś w niej wykryli i zgodziłam się wylać. Na innych nie było problemu, w każdym razie oddali pustą butelkę i mogłam sobie zrobić nową. Nikt mnie nie zatrzymał.
Ciecze powinny być w foliowych woreczkach (dostępne na każdym lotnisku) i najlepiej na oddzielnej tacce – bo przy kontroli pytają czy to dla dziecka i zabierają całą tackę na testy.

Mam nadzieję, że mój post rozwieje część waszych obaw i wątpliwości!